Tyłek młodego Kosy, spodenki Wasyla i ... kumulacja Kazimierza Węgrzyna

Strój piłkarski potrafi płatać figle zawodnikom. Wszyscy doskonale pamiętają wypowiedź Marcina Wasilewskiego z czasów gry w Lechu Poznań:

Czy najsłynniejszą piłkarską pozę Jakuba Koseckiego w meczu reprezentacji Polski:

A czy ktoś pamięta sytuację, która spotkała obecnego eskperta stacji NC+, Kazimierza Węgrzyna w czasie meczu GKS-u Bełchatów z GKS-em Katowice w 1996 roku? Wielu z Was nie było wtedy jeszcze na świecie, część uczyła się dopiero chodzić. Kazimierz Węgrzyn w tym czasie, niczym Jan Borysewicz z Lady Pank, pokazał tylną część ciała. Nie, żeby od razu specjalnie, po prostu w ferworze walki podobnie jak u "Wasyla" nie wytrzymały spodenki i "Kazek" musiał sie zmienić na ławce rezerwowych (na filmie od 2:27):

Co ciekawe, nowe odzienie podziałało pozytywnie, bo Węgrzyn zdobył w tym meczu gola, choć okazał się on jedynie bramką honorową dla katowiczan.

Jeszcze tylko jedna dygresja. Bełchatów wiosną 1996 roku był bardzo groźną drużyną - po rundzie jesiennej zajmował ostatnie miejsce w tabeli z zaledwie 9 punktami na koncie. W rundzie rewanżowej lepsze były tylko Legia i Widzew. Analogia do zeszłego sezonu? Tak, z tą różnicą, że wówczas bełchatowianie uratowali ligowy byt - po latach okazało się jednak, że nie do końca w sportowej i uczciwej walce na boisku. Dlaczego wspominamy o tym w tym tekście? Bo wbrew pozorom, łącznikiem w obu wymienionych sezonach był ... właśnie tyłek. 18 lat temu Węgrzyna, rok temu tego oto pana:
 

 
  • dodano: 29.01.2014 12:06
  • autor: Paweł Stolarczyk
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy