To Russia with Lewy! Horror z happy endem na Narodowym!

Adam Nawałka pisze kolejne karty w historii polskiej piłki nożnej. Jako piłkarz jechał na Mundial do Argentyny, po 40 latach już jako selekcjoner, wprowadza biało-czerwonych na światowe salony. I wszystko wskazuje na to, że na stadionach Rosji nasza kadra wskoczy na kolejny poziom, który zapoczątkował europejski czempionat w 2016 roku.

Polska wygrała grupę, która już po losowaniu określana była jako trudna. Przebieg eliminacji to potwierdził - margines błędu był praktycznie minimalny i jedna porażka - bolesna klęska z Danią, sprawiła, że losy awansu ważyły się do ostatniego gwizdka ostatniego meczu. To jednak właśnie siła i duch kadry Nawałki sprawiła, że mecz z Czarnogórą nie wzbudzał w naszych kadrowiczach złych emocji i niepotrzebengo stresu - selekcjoner jasno nakreślił plan i zmotywował piłkarzy do odpowiedniej jego realizacji. Posiadając w składzie światowej klasy zawodników w osobach Piszczka, Krychowiaka, Szczęsnego i Lewandowskiego, było to tym łatwiejsze do wykonania.

Mając świeżo w pamięci fakt, że Karol Linetty fizycznie nie podołał rywalizacji w środku pola, Nawałka nie zaryzykował i tym razem nie postawił na pomocnika Sampdorii. Zamiast niego bez niespodzianki - zagrał Mączyński.Pozostała dziesiątka to wyjściowy skład z meczu z Armenią.

Czarnogórcy, osłabieni brakiem kilku podstawowych zawodników zagrali od początku ambitnie, wierząć że mogą się dobrzez pokazać a przy dozie szczęścia wyprzedzić przy okazji Duńczyków i awansować do baraży. Ambicji i umiejętności wystarczyło, ale już od 6 minuty meczu musieli gonić wynik, gdy po koronkowej akcji i podaniu Lewandowskiego gola zdobył Mączyński! A gdy gra się z nożem na gardle, presja niekoniecznie poamaga, zwłaszcza gdy na przeciwko ma się rywala nie mniej zmotywowanego, bukującego już w myślach bilety do Rosji. jednak Czarnogórcy po stracie bramki odważniej zaatakowali i dochodzili do groźnych sytuacji. Wojciech Szczęsny nie narzekał na nudę jak w Erewaniu, ale interweniował bardzo pewnie a jego koledzy z
pola wyprowadzili kolejny zabójczy cios - Grosicki po świetnym zastawieniu się w polu karnym Lewandowskiego, spokojnie trafił do bramki gości. Tak jak przy pierwszej tak i przy drugiej bramce spory udział miał Piotr Zieliński - który grał w końcu tak, jak oczekuje od niego trener i cała piłkarska Polska. W pierwszej połowie jedyne potknięcia POlaków to błędy Kamila Glika, który dzisiaj, kolokwialnie pisząc, nie czuł murawy,

W przerwie Piszczka, który odczuł skutki starcia ze Szczęsnym przy jednej z wrzutek Czarnogórców, zastąpił Maciej Rybus, powracający do kadry po kłopotach zdrowotnych. Polacy grali spokojnie, rywal też zbytnio nie atakował. Strzelił groźnie Krychowiak, raz pięknie zaszarżował Błaszczykowski ale generalnie nasi reprezentanci skupiali się na spokojnym powstrzymywaniu przeciwnika. MOżna by rzec, że za spokojnym, bo w 78 minucei wprowadzony kilkadziesiąt sekund wcześniej Mugosa zdobył gola kontaktowego - i to przepięknego. Jakby inaczej - po stałym fragmencie gry - to największa bolączka ekipy Nawałki.

Z każdą minutą wyczuć można było co raz większą nerwowość w poczynaniach naszych zawodników - zerkających na arbitra, ile czasu jeszcze zostało do końca spotkania. 83 minuta i konsternacja - Tomasevic płaskim stzrałem doprowadził do wyrównania. 58 tysięcy widzów przeczuwało horror,niekoniecznie z hapy endem (Dania prowadziła wówczas z Rumunią 1:0) - tylko nie Robert Lewandowski. Indywidualny popis kapitana i 51 gol w kadrze, dający ponowne prowadzenie! Koniec? Nie! Nasi poszli za ciosem i w następnej akcji rywal sam wpakował piłkę do siatki! Kolejna akcja - Zieliński trafił w poprzeczkę! Piłkarze zagrali jak kadra w piłkę reczną, walcząc do końca!

W przyszłym roku wakacji nie będzie! Będzie za to Mundial i nadzieja, że nawiążą sukcesami do kadry Kazimierza Górskiego. Czego im i sobie bardzo życzymy!

Trzy punkty zainkasowane dzisiaj przez Polaków maą dodatkowy wymiar. Dzięki temu do Mistrzostw Świata losowani będziemy z pierwszego (!) koszyka a to spory handicup. Adam Nawałka ma 9 miesięcy, by spokojnie popracować i optymalnie zestawić skład na bój w Rosji.


Polska - Czarnogóra 4:2
bramki: 56` Mączyński, 16` Grosicki, 84` Lewandowski, 85` Stojković (sam.) -`78 Mugosa, 82` Tomasevic
żółte kartki: Vukcević, Bekiraj

Polska: Szczęsny - Bereszyński, Pazdan, Glik, Piszczek (`46 Rybus), Mączyński (`90 Wolski), Krychowiak, Zieliński, Błaszczykowski, Grosicki (`90 Makuszewski) , Lewandowski

Czarnogóra: Petković - Stojković, Jovović (`76 Mugosa), Wukćević, Mijuskković, Tomasević, Janković, Beciraj, Ścekić, Ivanić (67` Haksabanović), Klimenta

 
  • dodano: 08.10.2017 19:54
  • autor: Paweł Stolarczyk
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy