Wyłonić chociaż dwóch

„Ważne było, żeby wyłonić jednego czy dwóch zawodników z tego zgrupowania i dalej obserwować w kontekście powołań na kolejne spotkania”. Trener Adam Nawałka postawił sprawę uczciwie, choć po tym, co zaprezentowali piłkarze w Emiratach Arabskich, dwóch zawodników, to i tak wersja bardzo optymistyczna.

Leszczyński i Miśkiewicz zagrali pełne spotkania, Trela nie powąchał murawy. W żadnym ze spotkań nie straciliśmy bramki, ale doprawdy ciężko było to osiągnąć, grająć z takimi rywalami. W dodatku wieść gminna niesie, że Nawałka Leszczyńskiego forsuje ze względu na zainteresowanie graczem przez Górnik Zabrze, a Miśkiewicz zagrał, bo miał dzisiaj urodziny. Na najsilniej obsadzonej pozycji w reprezentacji Polski, mamy już co najmniej 3 lepszych zawodników, obaj bramkarze, którzy wystąpili w Emiratach mogą co najwyżej liczyć na grę za rok – w kadrze ligowców.

Jeżeli spośród wszystkich obrońców jacy wystąpili w meczach z Norwegią i Mołdawią, pochwalić należy tylko „najsłabsze ogniwo reprezentacj w ostatnich miesiącach” (Wawrzyniak) i gracza z I ligi (Wilusz), otrzymujemy klarowny, tragiczny obraz polskiej defensywy. „Rumiany” znów pokazał, że choćby się bardzo chciało – Wawrzyniaka do kadry powołać trzeba, bo na pozycję „zmiennika Piszczka”, nikogo lepszego nie mamy. W dodatku od biedy zawsze możemy mieć nadzieję, że uda mu się zaliczyć taką asystę , jak przy bramce Kucharczyka z Norwegią.

Po wycieczce do Emiratów Szymon Pawłowski powinien mieć nową ksywę: „Towarzyski”. Rozegrał 17 spotkań, które w klubowej nomenklaturze nazywalibyśmy sparingami, ale liczba widniejąca obok „A” w metryczce piłkarza rośnie. W kadrze już ma więcej występów niż choćby Wojciech Szczęsny i połowę tego co np. Gerard Cieślik, a jak tak dalej pójdzie, to za kilkadziesiąt lat ktoś spojrzy w statystyki i będzie opowiadał legendy o tym, że „Z tego Pawłowskiego to musiał być jednak niezły grajek, w końcu w kadrze trochę pograł…”

Gdy piłkarz wraca do klubu po 10 latach, jest zazwyczaj witany z wielkim uznaniem i mówi się, że „wrócił na stare śmieci”. Jeżeli zawodnik wraca po dekadzie do reprezentacji, trzeba sprawdzić czy fax w PZPN na pewno nie miał jakiejś usterki i powołanie wysłal w odpowiednie miejsce. 32-letni Łukasz Madej to postać na pewno sympatyczna i jak na naszą ligową szarzyznę, całkiem barwna. Dlatego też może powinien poszukać swojego miejsca w kadrze na stanowisku rzecznika reprezentacji albo „dyrektora ds. organizacyjnych”. Oczywiście tylko jak z tego ustąpi Tomek Iwan.

Ponad 30 meczów w reprezentacji to wynik godny pozazdroszczenia. Wszak niewiele więcej miał m.in. Andrzej Juskowiak, Wojciech Kowalczyk, Radosław Kałużny, Jan Furtok czy Paweł Kryszyłowicz. Z tą różnicą, że gdy oni rozgrywali swój 30 mecz w kadrze, nikt nie miał wątpliwości, że są tej drużynie potrzebni. Tomasz Jodłowiec z kolei jest jak trzydzieste podejście do brukselki – jak jej nie lubisz, to choćbyś próbował i próbował, to nie polubisz.

Mam duże wątpliwości co do tego, czy Olkowski, Mączyński i Zachara gdyby nie grali w Zabrzu, mieliby szansę na wycieczkę do Emiratów. Michał Pazdan - Już gdy był powoływany do kadry przez Leo Beenhakkera pojawiały się wątpliwości czy to zawodnik na kadre. Dziś po sześciu latach jakby nic się nie zmieniło, z tą różnicą, że ma już 27, a nie 21 lat. Z drugiej jednak strony wyróżnia się agresywnością i choć to nie walki kogutów, może powinniśmy iść tą drogą. Wolę gracza z jajami jak Pazdan, niż bezpłciowego (tu wpisać nazwisko większości pomocników powołanych do Emiratów).

Tomasz Brzyski:

Wygląda na to, że jedyny wygrany tego zgrupowania. W ostatnich latach jego kariera nabrała tempa i zamiast gry w Radomiaku Radom, występuje w Legii Warszawa i reprezentacji Polski. Powinien być przykładem dla Madeja, że w wieku 32 lat, można jeszcze pograć w piłkę na nieco wyższym poziomie, a nie jeździć na zgrupowanie kadry tylko, żeby zaczerpnać dubajskiego słońca. Jeden z nielicznych, którzy mogą z czystym sumieniem oczekiwać kolejnego powołania.

Karol Linetty: 

W Poznaniu do znudzenia powtarzają, że to wielki talent i jakaś premia człowiekowi od PR w Lechu się należy. Gdyby miał trochę więcej lat, po takich występach jakie prezentował na boiskach ekstraklasy w wielkopolskiej drużynie, o powołaniu mógłby co najwyżej pomarzyć. A tak przyjechał na kadrę i na tle szarzyzny, zagrał przyzwoite spotkanie z nieprzyzwoicie słabą Norwegią. Niestety to może wystarczyć, żeby znów zagrać z orzełkiem na piersi.

Łukasz Teodorczyk:

Miał chyba najlepszą okazję, żeby pokazać się z dobrej strony. Wyszedł w ataku przeciwko słabiutkiej Norwegii, z prawdopodobnie najsłabszym bramkarzem, z jakim przyszło mu grać w ostatnich miesiącach. Nie dość, że nie potrafił pokonać Hoie w 100-procentowych sytuacjach, to jeszcze wykluczył się z występu przeciwko jeszcze słabszej Mołdawii i pozbawił okazji, żeby utrzymać liczbę bramek w kadrze, na podobnym poziomie co liczba występów.

Paweł Brożek:

Wciąż szukamy zmiennika dla Roberta Lewandowskiego w kadrze. Zważywszy na jakość gry napastnika Borussi Dortmund w biało-czerwonych barwach, to właściwie można uznać, że i Brożek się nadaje.

 
  • dodano: 20.01.2014 22:25
  • autor: Adam Kotleszka
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy