Aktualności

fot. M. Chwieduk

Niedosyt pozostał

Październikowa runda spotkań zakończyła się dla reprezentacji prowadzonej przez Adama Nawałkę osiągnięciem zakładanego jako optymistyczny rezultatu – czterech punktów. Tyle tylko, że plany snute przed rundą eliminacji do Euro 2016 zakładały maksymalnie remis w starciu z Niemcami i pełną pulę punktów w rywalizacji z bezpośrednimi rywalami do awansu – Szkotami. W godzinę po zakończeniu się meczu na Stadionie Narodowym każdy z nas – nawet pomimo zadowolenia z osiągniętych wyników – może odczuwać niedosyt.

 

Może być tylko lepiej

Chyba mało kto spodziewał się jeszcze w piątek, że w takich nastrojach przystąpimy do pojedynku z Wyspiarzami. Plan na październikowe mecze wyglądał tak, żeby po nich mieć dodatkowe 3 punkty. Tylko te 3 punkty miały być właśnie ze Szkotami, a nie z Niemcami. A zatem plan minimum na te mecze już został osiągnięty, a każde dodatkowe punkty dzisiaj będą tylko in plus.

 

Raj dla futbolowych hipsterów

Można śmiało założyć, że ogromna radość po pokonaniu Niemców udzieliła się większości Polaków. Niedowiarkowie, którzy w najśmielszych marzeniach nie zakładali, że po dwóch meczach kwalifikacji Orły będą zajmowały pierwsze miejsce w tabeli z kompletem punktów zapewne już chwilę po gwizdku zapisywali zrzuty ekranu z wyświetlonym na komputerze zestawieniem grupy D. Podobnie pozytywne uczucia targają oddalonymi od nas o tysiące kilometrów Islandczykami. Tyle tylko, że liderzy grupy A, w przeciwieństwie do Nas, swój sukces zawdzięczają nie tylko ambicji i odrobinie szczęścia, ale przede wszystkim wdrożonemu przed laty planowi rozwoju futbolu na wyspie.

 

Wisła przepuszcza Lecha

Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami, Franciszek Smuda pokazał, że Puchar Polski jest dla niego turniejem drugiej kategorii i jego zespół w mocno rezerwowym składzie uległ Lechowi Poznań 0:2. Maciej Skroża ignorując wcześniejsze przesłanki z obozu rywala wystawił optymalną jedenastkę i odniósł zasłużone i przekonujące zwycięstwo. Tym samym lechici zrewanżowali się Wiśle za sierpniowy blamaż na Bułgarskiej i awansowali do 1/8 finału.


 

Plan wykonany

Plan został wykonany. Pewna wygrana z Gibraltarem była obowiązkiem. Mecz jednak miał syndrom rożnych połówek. Pierwsza połowa po strzelonym przez Grosickiego gola, siadła maksymalnie. Trzeba było mocno się starać, żeby nie zasnąć przez telewizorem/monitorem. Druga częśc gry już zdecydowanie lepsza.

 

Misję "Francja 2016" czas zacząć

Teoretycznie łatwiejszego początku nie można było sobie wyobrazić. Grać z najsłabszym zespołem w grupie, który jest w strukturach UEFA raptem nie co ponad rok, to chyba każdy by chciał. Ten plus 2 mecze październikowe, mają pokazać ile jest warta kadra Adama Nawałki.

 

To coś więcej niż sport

Sport się zmienił. To nie jest już tylko rozrywka, jak to bywało dawniej. W starożytności ludzie zachwycali się tężyzną fizyczną, obserwowali starcia na arenie czy wyścigi rydwanów, ale robili to dla czystej przyjemności. Z czasem jednak, wraz ze wzrostem dobrobytu w XX wieku, zwiększyło się znaczenie sportu. Rozgrywki sportowe stały się wielkim biznesem, a kibicowanie swojemu ulubionemu zespołowi dla wielu jest jak religia.

 

San Lorenzo po raz pierwszy w historii wygrywa Copa Libertadores!

Nie było niespodzianki – argentyńskie San Lorenzo zdobyło swoje pierwsze Copa Libertadores w historii! Podopieczni Edgardo Bauzy wygrali u siebie 1:0 z Nacionalem Asuncion i 40 tysięcy na Estadio Pedro Bidegai (i w kilku innych dzielnicach Buenos Aires) oszalało z radości!

 

Leonardo Romagnoli: Czekalem na to spotkanie całe życie! Dziś finał Copa Libertadores!

- Czekałem na takie spotkanie całe moje życie. – tak rozpoczął rozmowę z FIFA.com 33-letni gracz San Lorenzo Leonardo Romagnoli przed rewanżowym spotkaniem finałowym Copa Libertadores. Rywalem Argentyńczyków jest ekipa Nacionalu Asuncion. W Paragwaju padł remis 1:1 i dziś w nocy polskiego czasu rozstrzygną się losy tytułu.

 

Finał Copa Libertadores już dziś w nocy!

Jedno jest pewne - tegoroczny zwycięzca Copa Libertadores sięgnie po puchar po raz pierwszy w historii. Zarówno paragwajski Nacional Asuncion, jak i argentyńskie San Lorenzo de Almagro nigdy dotąd nie zasmakowali najważniejszego trofeum w klubowej piłce Ameryki Łacińskiej!

 
 

Partnerzy