Argentyna z Maradoną w półfinale!

Argentyńczycy zagrają o finał brazylijskiego mundialu. W poprzednich spotkaniach podopieczni Alejandro Sabelli nie zachwycali. W meczu z Belgami momentami grali tak, jak oczekują tego wszyscy kibice.

Argentyńczykom pomogła szybko zdobyta bramka. Bramka, której tak naprawdę nic nie zapowiadało. Leo Messi zabawił się z kilkoma rywalami, podał do Angela Di Marii, a ten dograł piłkę do Gonzalo Higuaina. W międzyczasie futbolówka odbiła się jeszcze od stopy Jana Vertonghena. 1:0.

Piłkarze z Ameryki Południowej nie starali się strzelić drugiego gola, ale zdawali się kontrolować sytuację. Belgom, szczególnie w początkowej fazie meczu, ciężko było przedostać się pod pole karne Sergio Romero. Przed przerwą dwa strzały z dystansu oddał Kevin De Bruyne, raz groźnie główkował też Kevin Mirallas. Trochę mało. Argentyńczycy za to momentami grali tak, jak tego wszyscy oczekują, szybko, z polotem, ale zarazem spokojnie. Messi i spółka byli pewni swego.

Sam Messi oczywiście ciągnął grę swojej drużyny. Popisał się kilkoma kosmicznymi dryblingami i podaniami. Można mu jednak zarzucić, że nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji z doliczonego czasu gry. Powinien to strzelić. Wcześniej bliski podwyższenia wyniku był Higuain, który po akcji indyidualnej huknął w poprzeczkę. To spotkanie pokazało, jak dużo pewności daje napastnikowi szybko strzelony gol. Argentyński snajper zdecydowanie zasłużył na trafienie numer dwa.

Około 60. minuty Marc Wilmots wprowadził na murawę Romelu Lukaku i Driesa Mertensa. Tym razem belgijskie zmiany nie zrobiły jednak różnicy. Mało tego, pod koniec meczu niektórzy piłkarze mieli do siebie niepotrzebne pretensje. Być może za bardzo chcieli doprowadzić do remisu. Jak powiedział Jacek Gmoch, Belgia była rewelacją, ale już tylko była. Za młodym zespołem Wilmotsa świetna impreza, a największe sukcesy pewnie jeszcze przed nim.

Słówko o Dariuszu Szpakowskim... Rozumiemy już źle wymawiane nazwiska piłkarzy, szczególnie tych z egzotycznych krajów i słabe przygotowanie do spotkań. Ale jak, i to trzy razy, można nazwać Messiego Maradoną!? I nie chodziło o słaby żarcik, „Szpaku” po prostu momentami nie kontroluje już tego co mówi. Starość. Żałosne.

Argentyna – Belgia 1:0 (1:0)
Bramki:
1:0 – Higuain 8'

Argentyna: Romero – Zabaleta, Garay, Demichelis, Basanta – Lavezzi (71' Palacio), Mascherano, Biglia, Di Maria (33' Perez) – Messi, Higuain (81' Gago).

Belgia: Courtois – Alderweireld, Kompany, Van Buyten, Vertonghen – Mirallas (60' Mertens), Fellaini, Witsel, De Bruyne, Hazard (76' Chadli) – Origi (59' Lukaku).

Żółte kartki: Biglia – Alderweireld, Hazard.
Sędziował: Nicola Rizzoli.

 
  • dodano: 05.07.2014 19:21
  • autor: Mateusz Michałek
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy