W Australii też mają kibolstwo

Football Federation Australia (FFA) poinformowała, że wyciągnie konsekwencje wobec klubów Melbourne Victory i Western Sydney Wanderers za niedopilnowanie swoich fanów, podczas spotkania pomiędzy tymi drużynami na AAMI Park w Melbourne 28. grudnia 2013 roku.

Główny dyrektor FFA, David Gallop i szef Hyundai A-League Damien de Bohun zapowiedzieli wszczęcie śledztwa w sprawie zakłócania porządku publicznego przez fanów obu drużyn. Co ciekawe do zamieszek doszło nie na stadionie, a poza nim, gdy grupki fanów obydwu zespołów starły się pod Royal Hotel w Melbourne przed meczem, jeszcze przed tym, gdy fani WSW odpalili kilka rac oraz petard już podczas trwania spotkaina.

Oba kluby mają czas do 7. stycznia na złożenie wyjaśnień w tej sprawie i przekonanie władz ligi, żeby te nie karały ich odjęciem 3 punktów. Właśnie taką karę zapowiedzieli Bohun w porozumieniu z Galopem, jednak obaj twierdzą, że będzie to ostateczność, w przypadku niepoważnego potraktowania sprawy przez oba kluby.

Gallop stwierdził, że takie sankcje były wydarzeniem bez precedensu w historii australijskiej piłki, ale podkreślił też, że trzeba karać za tego typu zachowania:

- Odjęcie punktów, które zostały zdobyte fair na boisku, jest ostrym posunięciem, ale porównywalnym do tego, jakiego dopuścili się fani obu drużyn, niszcząc własność publiczną i zakłócając porządek osób trzecich. W Melbourne byliśmy świadkiem wydarzeń o charakterze anty-socjalnym, którego nasze społeczeństwo nie może zaakceptować. – stwierdził główny dyrektor FFA.

Gallop dodał również, że kluby musza brać odpowiedzialność za poczynania swoich fanów również poza stadionem: - Sprawcy muszą zrozumieć, że krzywdzą swój klub, który rzekomo wspierają, a w konsekwencji wpływają na wizerunek całej ligi. Musimy wymagać od każdego klubu, żeby tępił takie zachowania, a przede wszystkim – nie dopuszczał do nich, lepiej organizując wyjazdy na mecze itp. – uważa Gallop.

- Czuję wielką sympatię do przytłaczającej większości prawdziwych fanów drużyn, którzy są oburzeni zachowaniem jednostek, jednak naszym zadaniem jest m.in. wyciąganie konsekwencji. Z kolei te powinny być takie same dla wszystkich. – podkreślił dyrektor FFA, nawiązując do sugestii fanów Melbourne Victory, którzy nie mogą zrozumieć dlaczego również ich klub ma zostać objęty ewentualną karą, skoro to kibice gości rozpoczęli awantury i zachowywali się niewłaściwie podczas meczu.

De Bohun wypowiadał się w podobnym tonie co Gallop: - Chcemy bezpiecznego, stwarzającego rozrywkę na najwyższym poziomie widowiska, które będzie przyjazne dla całych rodzin, które przychodzą na stadiony. Właśnie dlatego musimy stanowczo zareagować na wydarzenia z soboty. – uważa.

Brzmi to o tyle dziwnie, że publiczność na cały pokaz piro bna stadionie zareagowała jak w Polsce - z aprobatą. Jak widać, nie tylko u nas chcą być świętsi od Papieża, bo jaki wpływ na ludzi poza miejscem imprezy masowej mają kluby? 

 
  • dodano: 04.01.2014 11:35
  • autor: Adam Kotleszka
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy