Next Level reprezentacji USA - czy Klinsmann go już osiągnął?

Amerykańska Federacja Piłki Nożnej ogłosiła, że Jurgen Klinsmann przedłużył kontrakt na stanowisku selekcjonera reprezentacji narodowej USA. Oznacza to, że Niemiec z drużyną Yanks będzie związany do 2018 roku. Z tej okazji przyjrzeliśmy się, jak zmieniała się reprezentacja Stanów Zjednoczonych pod jego orędownictwem i co tak naprawdę jest magicznym „next level”, o jakim ciągle powtarza Klinsmann.

Pierwsze półtora roku pracy Niemca można streścić w kilku wyrazach: „nadzwyczajne skupienie się na defensywie”. Spotkania rozpoczynał zazwyczaj trojką środkowych, defensywnych pomocników, co właściwie było zabijaniem gdy ofensywnej reprezentacji. Clint Dempsey i Landon Donovan musieli bardzo głęboko cofać się, żeby w ogóle otrzymać piłkę.

W efekcie drużyna w pierwszych 9 meczach pod wodzą niemieckiego szkoleniowca strzelała jedną, albo zero bramek. Jeżeli dodamy do tego jeszcze fakt, że w pierwszych 17 spotkaniach USA strzeliło tylko 14 bramek, otrzymamy pełen marazm gry ofensywnej „Red, White and Blue”.

Selekcjoner, który mówił tyle o byciu aktywnym, o prowadzeniu gry sprawił, że drużyna była bardzo aktywna i dużo biegała – ale zazwyczaj za piłką. Być może chciał nadrobić 2 lata beztroskiej taktyki z czasów Bruce’a Areny lub naprawdę miał zaufanie do europejskiej taktyki opartej na ciężko harujących defensywnych pomocnikach.

Jakiekolwiek były przesłanki na grę w tak defensywny sposób, nie przynosiły efektu. Drużyna sięgnęła dna w styczniu zeszłego roku, gdy przegrała z Hondurasem 1:2. Znów strzeliła zaledwie jedną bramkę, a Klinsmann tym razem wyszedł w przedziwnym ustawieniu przypominającym sześciokąt. Pomocnicy skupieni wyłącznie na defensywie zostawili Altidora i Dempseya na pożarcie czwórce rosłych obrońców Hondurasu i efekt był bardzo mizerny.

Kontrowersyjne wybory Niemca uszły by płazem, jeżeli drużyna uratowałaby się wynikiem, jednak po bramce Dempseya, rywal odpowiedział dwoma trafieniami. To był czwarty mecz w eliminacjach, w którym USA roztrwoniło prowadzenie. Cała drużyna, na czele z Klinsmanem nie wyciągała żadnych wniosków.

Gdy na drużynę spadla ogromna krytyka, a fani zastanawiali się czy Niemiec naprawdę przeniesie ich drużynę na „next level” coś się zmieniło. Klinsmann zerwał z głęboką defensywą i wypróbował kilku świeżych w kadrze zawodników. Tak znalazło się miejsce dla Kyle’a Beckermana, Mixa Diskeruda i Geoffa Camerona – wszyscy dołączyli do drużyny w 2013 roku. Drugim krokiem były zmiana taktyki. Niemiecki trener w końcu zrozumiał, że z drużyny Jankesów nie uda się stworzyć zespołu, który będzie grał jak Hiszpania – niezliczoną ilością podań płynnie przejdzie z obrony do ataku i wjedzie z piłką do bramki. Amerykańscy napastnicy potrzebowali większek liczby sytuacji podbramkowych.

Kroki jakie podjął szkoleniowiec przypominały nieco brzytwę, której chwyta się w ostateczności, jednak co ciekawe, zaczęły działać niemal od razu. Sposób gry reprezentacji zmienił się pod koniec wiosny. Reprezentacja przegrała co prawda mecz z Belgią 2:4, ale po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, zebrała dobre recenzje za styl gry. Następnie przyszło zwycięstwo po pasjonującym meczu z Niemcami (4:3).

Oba spotkania były zaledwie towarzyskimi, jednak przełożyły się na dobrą grę w eliminacjach. Na początek 6 punktów w dwóch kolejnych meczach – przeciwko Jamajce i Panamie. Pierwszy raz fani dostrzegli, że Klinsmann w końcu pojął, że kontrataki to główna broń reprezentacji USA.

Za kadencji Boba Bradleya napastnicy byli pierwszymi obrońcami i było to widać gołym okiem. Pierwsza linia USA starała się mocno naciskać defensorów rywali, gdy ci rozgrywali piłkę we własnej strefie obronnej. To pozostało jednym ze znaków rozpoznawczych również drużyny Klinsmanna – odebrać piłkę rywalowi najwyżej, jak się tylko da.

Za Bradleya skrzydłowi mieli dużo więcej zadań defensywnych. Musili mocno wspierać bocznych obrońców, gdy rywal miał piłkę. Klinsmann w końcu dał więcej wolnej przestrzeni Donovanovi i Clintowi Dempseyowi, który mają troszczyć się właściwie tylko o ofensywę i konstruowanie akcji.

W końcu niemiecki trener przestał tak wielką wagę przykładac do sztywnego ustawienia drużyny, a bardziej skupia się na wpojeniu piłkarzom pewnej filozofii, a formacjami rotuje w zależności od tego, jakich piłkarzy obecnie posiada.

Świetnie zmiany w grze ofensywnej reprezentacji oddaje gol Grahama Zusiego w meczu eliminacyjnym z Jamajaką, z października tego roku. Akcja rozpoczęłą się od przejęcia piłki na połowie rywala i po chwili na części boiska Jamajczyków było już 9 zawodników USA! Kiedy padał gol, dwóch skrzydłowych, środkowy pomocnik i napastnik znajdowali się w polu karnym rywala.

Oczywiście jest różnica między grą przeciwko Jamajce na fatalnej nawierzchni w Kansas City, a rywalami z jakimi USA zmierzy się na przyszłorocznym Mundialu. The Yanks trafili do grupy z Ghaną, Portugalią i Niemcami. Klinsmann będzie potrzebował więc czegoś „specjalnego”.

Części „magicznej” brakowało drużynie Boba Bradleya w 2010. Sprawdźmy więc, z czego czarować może Klinsmann.

Zdecydowanie najlepszym kreatorem w reprezentacji jest Landon Donovan i tak samo będzie podczas brazylijskiego Mundialu, który będzie już czwartym dla jednego z najlepszych amerykańskich piłkarzy wszech czasów. Wobec gracza Los Angeles Galaxy stawia się jednak poważne zarzuty – brak zmienności tempa. Jego zagrania są często schematyczne i obracające się wokół tych samych nawyków. Jeżeli drużyna rywala prawidłowo je odczyta, wyłączy z gry serce reprezentacji, a tym samym Amerykanie stracą 50% swojej wartośći. Dlatego niemiecki szkoleniowiec musi znaleźć zawodnika, który będzie przeciwwagą dla Donovana.

Najprawdopodobniej najlepiej nadającym się do tej roli zawodnikiem będzie Clint Dempsey. Doświadczony zawodnik Seattle Sounders woli jednak grać jako wysunięty napastnik i rolą Klinsmanna jest wykorzystanie jego walorów w rozgrywaniu piłki, które niewątpliwie posiada.

Kolejnym graczem, który jest w stanie zrobić róznicę w rozegraniu jest Mikkel Diskerud. Mający paszport norweski młodzian, coraz pewniej czuje się w zawodowym futbolu, a świetnie potwierdza to bramka Donovana z meczu przeciwko Meksykowi z września tego roku. Gracz Rosenborga zdecydował się na zagranie rodem z gier komputerowych, podrzucając sobie piłkę w pierwszym kontakcie, przedarcie się przez trzech rywali w polu karnym i świetne wystawiając piłkę Donovanovi do pustej bramki.

Trójka Diskerud – Dempsey – Donovan świetnie rozmontowała wówczas obronę Meksykanów i tę akcję Klinsmann powinien puszczać swoim zawodnikom przed każdym meczem. W historii piłki nożnej w Stanach Zjednoczonych, niewiele było takich bramek. Oto narodził się „next level”, o którym tak opowiadał niemiecki szkoleniowiec.

 
  • dodano: 13.12.2013 13:26
  • autor: Adam Kotleszka
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy