Arsenal zagra w Australii!

Arsenal zagra towarzysko w Australii! Kanonierzy w lipcu 2017 rozegrają mecze z Sydney FC i Western Sydney Wanderers!

 

Remis, który nikogo nie cieszy

Liverpool był w dzisiejszym meczu lepszy pod każdym względem, poza bramkami. Dzięki temu Arsenal, mimo że właściwie nie dojechał na Anfield i nie zaprezentował nawet połowy swojego ofensywnego arsenału, wywiózł z gorącego terenu cenny punkt. Przez święta obaj menadżerzy będą mieli o czym myśleć.

 

Znowu tylko małe mistrzostwo?

Tym razem miało być inaczej. Wielomilionowe transfery, brak znaczących osłabieni i zgrana drużyna, którą miało uzupełnić kilku piłkarzy ze światowego topu. W teorii wszystko wyglądało świetnie, a w praktyce zapowiada się na kolejny sezon, kiedy Arsenal będzie zaciekle walczył o miejsce czwarte, a nie o czempionat.

 

#SanchezSigns… i co dalej?

Kibice Arsenalu przeżywali już takie okienka transferowe, kiedy zmuszeni byli do ekscytowania się sprowadzeniem niechcianego w Manchesterze Silvestre’a, więc tegoroczne polowanie Wengera z pewnością odbierają w samych superlatywach. Wygrana między meczem siatkówki plażowej, kąpielą w oceanie a komentowaniem Mundialu walka o podpisy Mathieu Debuchy’ego i Alexisa Sancheza w połączeniu z solidnym podstawami, czyni z Kanonierów solidnych kandydatów do tytułu w Anglii. Oprócz pewnych wątpliwości co do tego, jak będzie wyglądał środek pola The Gunners, jeszcze ciekawsze rozważania snuje się odnośnie wykorzystania nowo pozyskanego Chilijczyka.

 

Negatywna spirala

 Przed rokiem były już dziś menadżer Tottenhamu Hottspur, Andre Villas-Boas, próbując wywrzeć presję na rywalach zza miedzy, wypalił, że Arsenal “wpadł w spiralę negatywnych wyników”, która to miała odbić się na mentalności Kanonierów i utrudnić im finisz na 4. miejscu w Premier League. Dwa miesiące później to jednak The Gunners świętowali “małe mistrzostwo Anglii”, a na White Hart Lane musieli po raz osiemnasty z rzędu przełknąć gorycz porażki.

 

Nie fair play

W późnych latach dziewięćdziesiątych największe europejskie kluby zaczęły znacząco się wzbogacać. Niestety, wpływy nie były wówczas wykorzystywane do inwestowania w struktury klubu, a na potencjał ludzki, który miał prowadzić do kolejnych sukcesów. Tym samym wartość najlepszych piłkarzy na rynku rosła z roku na rok, a kolejne rekordy sum transferowych pękały jak bańki mydlane. W tym samym czasie wiele klubów przynosiło straty, które można było wyrównać tylko przy zewnętrznej pomocy inwestorów, organizacji rządowych lub ogłoszeniu bankructwa. W odpowiedzi na to zjawisko UEFA wprowadziła warunki licencyjne dla klubów w 2004, którego ofiarami stały się m.in. Portsmouth i Real Malllorca. Jednak gdy i to nie pomogło zahamować horrendalnego rozwoju rynku transferowego, postanowiono stworzyć Finansowe Fair Play. Dziś nowe regulacje zbierają pierwsze żniwa.

 

Psy szczekają, a karawana jedzie dalej

Ilość pozostałych do końca sezonu w Anglii spotkań można policzyć na palcach jednej ręki. Na przestrzeni ledwie kilku tygodni rozegrają się losy miejsc premiowanych awansem do europejskich pucharów a przede wszystkim mistrzostwa. Tak jak łatwo jest policzyć kolejki pozostałe do końca rozgrywek, tak nie sposób nie pogubić się w niezliczonych powstałych wokół ligowego finiszu opinii. Trzeba przyznać, że ciężko jest też odnaleźć w niektórych z nich cień logiki.

 

Świat kręci się wokół Özila

 Mesut Özil w sezonie 2013/2014 jest doskonałym przykładem tego, jak miejscami żałosny, pełen hipokryzji, wydmuchanych frazesów i niekompetencji jest futbolowy półświatek. Opisując formę Niemca występującego w Arsenalu – a może raczej podbijając na jego nazwisku statystyki wyświetleń i nakład – napisano setki przerażająco słabych artykułów, tysiące przerażająco głupich tweetów, które poparto niewiele znaczącymi cyframi, powołując się na wątpliwej klasy ekspertów. Tak, to jest spora hiperbola i krzywdzące uogólnienie, bardzo jednak podobne do używanego często przez wyżej opisanych zwrotu: „Özil jest słaby”.

 

Na Allianz Arenę po pyrrusowe zwycięstwo?

 Po trudnych do przeżycia dla futbolowych geeków dwóch tygodniach przerwy wraca Liga Mistrzów. I to od razu z najwyższą dawką emocji. Na Allianz Arena do przechodzącego przez rywali jak burza Bayernu przyjedzie londyński Arsenal. Podopieczni Wengera przegrali w pierwszym spotkaniu 0:2 i będzie im bardzo trudno awansować do kolejnej rundy. Ale czy fanom Kanonierów powinno na tym zależeć?

 

Podsumowanie okna transferowego

Wcześniej pisaliśmy już o tym, co wydarzyło się na rynku przed wielkim piątkowym finałem styczniowych zakupów. Dziś zamykamy już najważniejsze transfery Europy. Kolejne okienko transferowe utwierdza w przekonaniu, że kluby piłkarskie z najlepszych lig to osobna ekonomiczna bańka mydlana unosząca się gdzieś nad tym całym wrzaskiem o kryzysie.

 
 

Partnerzy