Futbol przegrywa z biurokracją

Biednemu to i wiatr w oczy. Były wielkie zapowiedzi, był bardzo dobry wynik z Celticiem, i wszystko ok. 10.40 legło w gruzach. Przez niedopatrzenie pewnych osób, Legia została wyrzucona z LM. Z jednej strony Legia zasłużyła na to, z drugiej skandal.

Legia oczywiście sama jest sobie winna. Wiele osób jest winnych takiej decyzji, z kierowniczką drużyny Martą Ostrowską na czele. Do jej obowiązków należy m.in. by znała regulaminy rozgrywek, w których występuje zespół, którym kieruje, i jeżeli widzi jakieś nieścisłości powinna poinformować odpowiednie osoby, że jest błąd, który potem może sporo kosztować i skorygować go. Po tym jaką dzisiaj decyzję podjęła UEFA osobiście radziłbym nie pokazywać się w W-wie przez najbliższe kilka miesięcy. Tak dla własnego bezpieczeństwa, żeby nie było jakiegoś linczu na niej za ten błąd. Głowy na pewno polecą, pytanie tylko ile. A wystarczyło tylko, albo zgłosić „Beresia” do 2 rundy, albo nie wpuszczać w końcówce rewanżu z Celtami.

Wiele osób przytaczało argument, że w 2010 roku Debrecen został jedynie ukarany karą finansową 15 tys. euro, za podobną sytuację. Problem polega na tym, że jest właśnie podobna, ale nie taka sama. Sam się początkowo wczoraj dałem na to złapać, ale diabeł tkwi w szczegółach. Wtedy Węgrzy wpuścili na boisko zawodnika, który nie był zgłoszony na boisko. Tutaj Legia dała zawodnika, który był zawieszony. Minimalna, acz zasadnicza różnica. Pojawiły też się głosy, że na oficjalnej stronie UEFY był wpisany w kadrę meczową Bereszyński, więc pewnie został też zgłoszony. Niestety nie. Specjalnie powróciłem do newsów, którym jest podana zgłoszona kadra Legii na mecze z St. Patrick Atletic, i nie było tam ex-lechity.

W oficjalnym komunikacie, w którym smutni panowie podali swoją decyzję, była informacja, że mecz został sklasyfikowany, jako walkower i Celtic dzięki bramkom na wyjeździe awansuje dalej. Czyli co? Gdyby jednak Vrdoljak walnął tego chociaż jednego karnego, albo w innej sytuacji Żyro, Rado, czy Kosa walnęli bramki, to i tak byłoby 5-4 dla Legii i to Legia mimo wszystko dalej by grała? Tym bardziej żal nie strzelonych karnych.

Hasłem UEFY jest sformułowanie „We care about football”. Gdyby tak było, podjęlibyście inną decyzję, bo ona nie ma nic wspólnego z futbolem. Jak to jest, że zespół, który przegrywa dwumecz 6-1 gra dalej. A Legii mam wrażenie, że pozostaje się cieszyć, że pozwolili nam jaśnie panowie w LE grać. Marzenia zostały zabite w sposób brutalny Miała być Liga Mistrzów, a jest poczucie niesprawiedliwości. W prawie funkcjonuje takie łacińskie sformułowanie „Dura lex, sed lex”, „twarde prawo, ale prawo”. Tylko za ukradnięcie lizaka, złodzieja nie skazuje się na 25 lat więzienia, bo to nie jest kara adekwatna do popełnionego czynu. Zrozumiałbym decyzję, gdyby Bereszyński grał od pierwszej minuty, i jego udział w meczu byłby znaczący. Tylko, że on wszedł jak już był wynik był ustalony, i Celtic i tak nie odrobiłby już tej straty. Nie wiem czy był w ogóle z 5 razy przy piłce.

Do Celticu mam tylko jedną wiadomość: Udławcie się Ligą Mistrzów. Na prawdę lubiłem ten zespół, ale dzisiaj straciłem całkowicie szacunek do nich. W następnej rundzie będą grali z MK Mariborem. Z taką formą, myślę, że i tak odpadną. A jeżeli nie, to mam nadzieję, że były zawodnik Legii Marko Suler, obecnie podstawowy obrońca Mariboru, mocno pokiereszuje nogi Celtów. Teraz jedynie czego bym chciał, to żeby Szkoci odpadli, i żebyśmy się znowu spotkali, tym razem w grupie LE. Już teraz wyczuwam, że byłoby piekło, i dopiero wtedy poznaliby co to jest grać z pełnymi gaciami.

Całość kosztowała Legię jakieś 6-7 mln. Euro (różnica między grupą LM, a grupą LE), plus przychody z dnia meczowego itd. Byłaby kasa, która mogłaby jeszcze bardziej zdeklasować warszawian od reszty ligi. Jakiegoś jednego bardziej klasowego zawodnika można byłoby kupić, kogoś o umiejętnościach Ljuboi, a i jeszcze byłoby na Akademię piłkarską. A tak, cytując klasyka „Nie będzie niczego” Osobiście czuję, że klub i zawodnicy potrzebują teraz m.in. mojego, jak i innych kibiców wsparcia. Może nie w tym miesiącu, prędzej w następnym, kupię koszulkę meczową z nowym sponsorem, żeby chociaż trochę wspomóc klub, który kocham od dziecka. Oczywiście to jest kropla w morzu potrzeb, ale wiem, że tyle mogę zrobić. A i jutro podczas meczu z Górnikiem Łęczna przyjście na stadion będzie obowiązkiem. I zedrzeć gardło za tych, którzy dali z siebie wszystko, a którym ich trud został zabrany w mgnieniu oka. Trzeba podziękować za tę walkę. Z biurokracją niestety się nie wygra, o ile nie ma się wielu zer na koncie, albo nie jest się jakimś Realem, Barceloną, czy Man Utd. Teraz chciałoby się zaśpiewać tylko jedną piosenkę, najlepiej jak się da, a mianowicie „You'll never, walk alone”

Jeszcze raz dzięki za walkę, i powodzenia w LE. Na pewno widzimy się 28 sierpnia, podczas meczu z Aktobe.

 

FUCK UEFA!


Obserwuj autora na twitterze: @mihajlo1992

 
  • dodano: 08.08.2014 14:51
  • autor: Mihajlo
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy