Guardiola w końcu przegrywa w Madrycie!

Real Madryt bliżej finału Ligi Mistrzów! Piłkarze Bayernu Monachium rzucili się na gospodarzy z Kastylii, ale nie potrafili choć raz pokonać Ikera Casillasa. Nadziali się za to na kontrę, przez którą Pep Guardiola po raz pierwszy w swojej karierze trenerskiej przegrał na Santiago Bernabeu.

Od pierwszych minut zdecydowanie przeważali piłkarze Bayernu. Prym wiedli oczywiście Franck Ribery i Arjen Robben, ale ich akcje dawały gościom najwyżej rzuty rożne. Jeśli podopiecznym Pepa Guardiola zdażyło się stracić piłkę, momentalnie doskakiwali do piłkarzy Realu ostrym pressingiem. W jednej z akcji wyglądali, jakby chcieli zrobić krzywdę Luce Modriciowi. Do Chorwata podbiegł nie jeden, nie dwóch, ale trzech rywali.

Bayern atakował, a to Real wyszedł na prowadzenie. W 19. minucie świetnym penetrującym podaniem do Fabio Coentrao popisał się Cristiano Ronaldo. Jego młodszy kolega podał wzdłuż pola karnego do Karima Benzemy, a francuski snajper bez trudu wpakował piłkę do siatki. Jerome Boateng i Dante zachowali się fatalnie. Bramka dodała Realowi skrzydeł, a monachijczycy wyglądali, jakby byli w wielkim szoku.

Madrytczycy szybko mogli podwyższyć wynik. Świetną okazję po podaniu z lewej strony Benzemy zmarnował jednak CR7. Tuż przed przerwą fatalnie spudłował też Angel Di Maria. Argentyńczyk miał mnóstwo czasu, a gdy w końcu oddał strzał, futbolówka poleciła wysoko nad poprzeczką. Kibiców Realu momentami mogło niepokoić jednak to, że ich ulubieńcy nie potrafili odebrać rywalom piłki. Tak czy siak, gigantyczna przewaga Bayernu w jej posiadniu (75 do 25) na nic się zdawała.

Real wyszedł na drugą połowę skupiony bardziej na bronieniu własnego pola karnego, aniżeli strzeleniu kolejnego gola. Zupełnie jakby podopieczni Carlo Ancelottiego zapomnieli, że czeka ich jeszcze mecz rewanżowy na Allianz Arenie. Bramce Manuela Neuera zagroził w zasadzie tylko Cristiano Ronaldo, który posłał mocne uderzenie po ziemi.

Gdy Portugalczyka nie było już na boisku sytuacje stwarzał sobie Bayern. Obok słupka uderzał wprowadzony na boisko Thomas Muller, a piekielnie mocne uderzenie też rezerwowego Mario Goetze w niesamowity sposób zatrzymał Iker Casillas. W doliczonym czasie gry w polu karnym Realu przewracany był Mueller, ale wydaje się, że arbiter Howard Webb słusznie nie podyktował karnego.

Cichym bohaterem zwycięzców zdecydowanie Xabi Alonso, który wyczyniał cuda w destrukcji, a ponadto posyłał dobre piłki do przodu. Bayern przeważał jeśli chodzi o przeróżne statystyki, ale nie zdołał wywieźć z Santiago Bernabeu choćby remisu. Kibice Realu nie mogą jeszcze skakać z radości, ale ich drużyna jest w niezłej sytuacji przed rewanżem.

 
  • dodano: 23.04.2014 22:45
  • autor: Mateusz Michałek
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy