Teraz 2 razy szkocka z lodem. A co dalej?

   Mało kto przed zeszłotygodniowym meczem na Łazienkowskiej przypuszczał, że takim wynikiem zakończy się dwumecz z Celticiem. W pierwszym meczu Legia (w szczególności po czerwonej kartce dla Celticu) niczym rasowy bokser obijała przeciwnika, i tylko patrzyła czy równo puchnie. Wczoraj nie dość, że Warszawianie nie dali wbić sobie gola w Edynburgu, to jeszcze dwóch Michałów (najpierw Żyro, potem Kucharczyk) wbiło po bramce Fosterowi i 0-2 na tablicy wyników się pojawiło

   Mecz ze względu na chciwość Szkotów, nie był transmitowany przez żadną telewizję. Jedynie przez telewizję klubową Celtów, po uiszczeniu dosyć sporej opłaty dało się jakkolwiek obejrzeć mecz, drogami oficjalnymi. Oczywiście i tutaj sobie poradziliśmy, bo były transmisje w internecie na YT, czy relacja bomba-per-bomba na weszlo.com. Jak wiadomo chytry traci dwa razy. Nie dość, że za pewne mała ilość osób zdecydowała się na wykupienie subskrypcji od klubu, to traci Celtic oczywiście ze względów sportowych. Awans do Ligi Mistrzów to zastrzyk gotówki rzędu ok. 10 mln euro. A mogli po prostu sprzedać prawa do pokazania meczu TVP, czy nawet STS'owi czy Fortunie, które też starały się, aby można było zobaczyć mecz w Polsce.

   Co do samego meczu, to na tyle na ile było widać w dostępnych przekazach, to Celticowi wystarczyło siły i pomysłu na grę tylko do 30, maksymalnie 45 minuty. Po akcji sam na sam Żyry z Forester'em, gdzie młody Polak zdobył bramkę, wyraźnie wyparowało życie ze Szkotów. Jakby zdawali sobie z tego sprawę, że 4 bramek to, o ile nie zdarzy się cud, to nie strzelą. Im dalej w las, tym bardziej Legia kontrolowała spotkanie, nie pozwalała na rozwinięcie się akcji gospodarzy, i pewnie rozgrywała piłkę. Efektem tego była druga bramka po cudownej akcji. Sposób rozegrania piłki niczym z hiszpańskiej tiki-taki za najlepszych lat, odegranie piętką do kolegi z zespołu, dobre długie podanie do boku Vrdoljaka, no i minięcie reprezentacyjnego bramkarza Anglii (sic!) przez Kucharczyka. Kolejny jeden z lepszych meczy polskiej drużyny w europejskich pucharach stał się faktem. Klasycznego zapowiadanego m.in. przez Wojtka Kowalczyka eurowpierdolu nie było. Oby Legia powtórzyła styl za 2 i 3 tyg. w 4 rundzie el. LM, a będzie dobrze.

   Przechodząc do tego, co będzie. Nie wiele Legii zabrakło do bycia jednak rozstawionym w tej fazie rozgrywek. Dwóch minut zabrakło w meczu Debreczynu z BATE Borysów, oraz jeszcze jednego gola Partizana z bułgarskim Ludogorcem. Wśród potencjalnych rywali są wymieniani wspomniane wcześnie BATE, Ludogorec, a także dobry znajomy Wisły APOEL Nikozja, kolega Legii sprzed roku Steaua Bukareszt, oraz austriacki FC RB Salzburg. Gdybym miał ustawić te zespoły, z którymi chciałbym, aby Legia zagrała wyglądałoby to mniej więcej tak (od tych których najbardziej bym chciał do najmniej):

  • BATE Borysów – klubowy futbol białoruski, stoi na wyższym poziomie niż polski niestety, w latach 2010-2013 regularnie grali w fazach grupowych europucharów (2 sezony temu zajęli 3 miejsce w grupie LM, i odpadli w 1/16 LE po dwumeczu z Fenerbahce). Zeszły sezon nie był już taki udany, bo już w drugiej rundzie (a pierwszej, od której grali) odpadli przegrywając 2-0 w dwumeczu z Szachtiorem Karaganda. W tym sezonie dzięki bramkom na wyjeździe pokonali albański Skenderbeu, a w 3 rundzie najpierw na wyjeździe przegrali z Debrecenem 1-0, by w doliczonym czasie gry strzelić gola na 3-1 i awansowali do nast. Fazy. Z resztą 3 gola strzelił, dobrze znany kibicom w Polsce, a w szczególności w Poznaniu, Sergiej Krivets. Wydaje mi się jednak, że jeżeli Legia zagra podobnie jak z Celticiem, to powinni ich przejść.
  • APOEL Nikozja – oprócz jednego sezonu 2011/2012, kiedy to m.in. w właśnie 4 rundzie Cypryjczycy odpalili z LM Wisłę Kraków, ten zespół średnio radzi sobie w europucharach.. Tylko raz udało im się awansować do grupy LM, i raz do LE. Z resztą awans do Ligi Europy stał się faktem tylko dla tego, że zdyskwalifikowany został Fenerbahce Stambuł. W walce sportowej ulegli oni 4 rundzie LE Zulte Waregem 3-2, natomiast w fazie grupowej mogą się poszczycić bilansem 1 zwycięstwo, 2 remisy i 3 porażki, z statystyką bramek 3-8. Legia w tym samym czasie oczywiście też, nie radziła sobie najlepiej (lekko mówiąc). Często walki zawodników z wyspy Afrodyty kończyły się na 4 rundach. W 2010 roku ulegli Getafe 2-1 w LE, 2011 ten przełomowy, dzięki któremu zawdzięczają rozstawienie to odpadnięcie dopiero w ćwierćfinale LM z Realem Madryt (8-2). 2012 skończył się na 4 rundzie LE i porażce z azerskim Nefczi Baku 4-2. Poprzedni sezon to tak jak wspomniałem faza grupowa LE, dzięki dyskwalifikacji Turków. W tym sezonie grali tylko jedną rundę z HJK Helsinki, i najpierw na wyjeździe zremisowali z Finami 2-2, by u siebie pokonać 2-0. Rywal w zasięgu Legii.
  • Ludogorec Razgrad – bułgarski kopciuszek dopiero w zeszłym sezonie pokazał się z dobrej strony w europejskich pucharach. Ciężko było się im wcześniej dostać do europucharów. Dopiero od sezonu 2012/2013 startują w kw. regularnie. Wtedy odpadli już w 2 rundzie LM z Dinamo Zagrzeb 4-3. Sezon temu wystrzelili. Odpadli w 4 rundzie LM po meczu z szwajcarskim FC Basel (6-2) , ale dzięki temu tak jak i Legia miała zapewniony start w LE. Tam przeszli fazę grupową, wyeliminowali te same Lazio (4-3), które 2 razy dało łomot Legii, i zatrzymali się dopiero na 1/8 LE na meczu z Valencią. Ten sezon zaczęli od pokonania 5-1 luksemburskiego Dudelange, natomiast w poprzedniej rundzie przeszli Partizana Belgrad, ale tylko dzięki bramkom na wyjeździe (0-0 w Bułgarii, i 2-2 w Serbii) Umieściłem ich na 3 miejscu nie wiadomo, czego się po nich spodziewać. Czy zeszły sezon był tylko jednorazowym wybrykiem, czy jednak coś jest na rzeczy, i na południu Europy pojawi się w dłuższej perspektywie zespół podobny do czeskiej Viktorii Pilzno. Rywal nie przyjemny, ale jeżeli poprzedni sezon był wyjątkiem od reguły, to powinni pokonać Legioniści
  • Steaua Bukareszt – to byłby rewanż za poprzedni sezon, Legia odpadła przez lepszy bilans bramek na wyjeździe Rumunów. Zawiodła wtedy jakby mentalność, już po meczu z Molde Jan Urban mówił, że piłkarzom zamiast tłumaczyć zagadnienia taktyczne, musiał wmawiać piłkarzom, że są lepsi od Norwegów, bo Mistrzów Polski strach paraliżował, przez oczekiwania kibiców w Polsce. Teraz wydaje się, że za Henninga Berga jest dużo lepiej, nie ma tego strachu, co był rok temu. Całkiem prawdopodobne, że gdyby nie ten strach Legia grałaby w grupie LM, ale początek meczu ustawił spotkanie. Nadarzyłaby się okazja do weryfikacji słów piłkarzy, trenerów i zarządu, że gdyby jeszcze raz mogli zagrać z Steauą, to by ich teraz przeszli. W kilku poprzednich sezonach Rumuni zawsze grali grupie LE, a sezon temu LM. 4 lata temu udział w LE zakończyli na grupie z dorobkiem meczowym 1-3-2. Rok później już lepiej, bo odpadli w 1/16 LE z Twente Enschede (2-0). 2 sezony temu najlepszy sezon mieli, bo odpadli w 1/8 LE po minimalnej porażce 3-2 z Chelsea (1-0 w Bukareszcie i 3-1 w Londynie). Rok temu w fazie grupowej spisali się słabo, zajmując ostatnie miejsce, nie wygrywając żadnego spotkania 3 remisując i 3 przegrali. W tym sezonie jak do tej pory pokonali 3-0 Stromsgodset z Norwegii (były klub Ronniego Delli, trenera Celticu), i 4-3 kazachski Aktobe. Kolejny rywal nie przyjemny, ale można pokusić się o pokonanie Rumunów
  • FC Red Bull Salzburg – najgroźniejszy i najbardziej doświadczony rywal ze wszystkich. Współczynnik na poziomie ponad 46 punktów robi wrażenie. Sezon 2010/2011 zakończyli na fazie grupowej LE z 2 remisami i 4 porażkami (w tym dwie z poznańskim Lechem). Następny sezon już lepszy, bo odpadli 1/16 LE, tam jednak tęgie baty od Metalista Charków 8-1. Sezon 2012/2013, to kompromitacja Austriaków gdzie odpadli już w 2 rundzie LM z luksemburskim Dudelange przez gorsy bilans bramek (1-0 na wyjeździe, i 4-3 w Salzburgu). No i poprzedni sezon odpadnięcie w 3 rundzie LM z Fenerbahce, ale w LE już dużo lepiej, bo zakończyli udział na 1/8 przegrywając 1-2 z FC Basel. W tym sezonie grali do tej pory tylko z Karabachem Agdam o pokonali ich ledwo 4-3 (2-1 przegrali na wyjeździe i 2-0 w Austrii). Marketingowo raczej najlepszy zespół, ale sportowo najgroźniejszy. O ile nie będzie poważnego wzmocnienia, to z nimi Legia raczej odpadnie.

Kogo przydzieli los. Dowiemy się w piątek po 12, kiedy to Łysy z UEFA po raz kolejny zamiesza kulkami i wyciągnie rywala Legii. Oby to był taki, żebyśmy mogli się cieszyć po 18 latach, polskim zespołem w fazie grupowej LM. A na razie trzeba się cieszyć z pokonania Celticu, i szykować się na kolejnego przeciwnika w IV rundzie Ligi Mistrzów. Następne mecze za 2 i 3 tyg.

 
  • dodano: 07.08.2014 18:14
  • autor: Mihajlo
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy