Bayern bez litości dla drużyny Lippiego

Kiedy relacjonowaliśmy dla Was finał Azjatyckiej Ligi Mistrzów pomiędzy Guangzhou Evergrande i FC Seoul, zachwycaliśmy się chińską ekipą. Porównaniom do europejskich gigantów nie było końca, a wśród nazw jakie padały, przewijał się m.in. Bayern Monachium. Dziś boisko pokazało, jak bardzo się myliliśmy.

Liczby Bayernu z dzisiejszego półfinału? 2 poprzeczki, jeden słupek, 3 strzelone bramki Tylko początek spotkania był jako tako udany dla Guangzhou, kiedy konsekwentnie udawało się szybko rozbijać ataki Bayernu jeszcze w strefie środkowej.

W 17. minucie Bawarczycy ostrzegli rywala po raz pierwszy. Thiago świetnie przyjął sobie piłkę w polu karnym rywala i uderzeniem z powietrza trafił w słupek bramki Zeng Chenga. Wtedy na kamiennej twarzy Marcelo Lippiego pojawiła się prawdziwa trwoga, jakby Włoch przeczuwał co za chwile nadejdzie.

4 minuty później Frank Ribery po indywidualnej akcji był faulowany centymetry przed linią pola karnego. Sam poszkodowany podszedł do rzutu wolnego, jednak uderzenie Francuza przeleciało dobre dwa metry nad chińską bramką.

Bayern tak mocno przycisnął rywala, że przez chwilę defensorzy Guardioli zapomnieli o szybkim Brazylijczyku Muriquim, który otrzymał podanie z głębi pola i tylko kilkudziesięciometrowe wyjście z bramki Neuera, uchroniło Bawarczyków od sensacyjnej straty bramki.

W odpowiedzi Niemcy zafundowali własną tiki-takę, do której kroki mylili niemiłosiernie chińscy obrońcy. Bezradni gracze Lippiego tylko obserwowali, jak Toni Kroos zalicza uderzenie w poprzeczkę.

Oblężenie bramki Zenga trwało jednak w najlepsze, jednak trzeba oddać bramkarzowi z Kantonu, że kilkakrotnie wykazał się najwyższym kunsztem. Tak było choćby w 26. minucie, gdy ponownie Ribery próbował otworzyć wynik meczu, a z ogromnym trudem Chińczyk wybił piłkę na rzut rożny.

Mistrzowie Azji skupieni tylko na defensywie, zagęszczali środek boiska jak tylko potrafili. Świetnie działajaca maszyna musiała jednak w końcu zrobić sobie przerwę, która przyszła na 5 minut przed końcem pierwszej odsłony meczu. Zasłużonego gola zdobył Frank Ribery, który precyzyjnym uderzeniem z woleja w dalszy róg bramki, otworzył wynik meczu.

Minimalny wymiar kary gracze Guangzhou braliby w ciemno po takiej połowie. Na sekundy przed ostatnim gwizdkiem arbitra, gola zdobył jednak Mario Mandzukic. Mniej widoczny dotąd napastnik Bayernu świetnie złożył się do uderzenia głową i efektownym „szczupakiem” podwyższył na 2:0.

Otwarcie drugiej części niespodziewanie należało do graczy włoskiego szkoleniowca. Muriqui znów pomknął jak wiatr w kontrze Guangzhou, ale tym razem trafił na godnego siebie rywala – Philpa Lahma, który w ostatniej chwili, ryzykownym wślizgiem od tyłu w polu karnym, wybił piłkę spod nóg Brazylijczyka tak, że rywale nie zdobyli nawet rzutu rożnego.

A skoro Mistrz Azji nie strzelił gola, zrobił to Mistrz Europy. Świetnym technicznym strzałem zza „szesnastki” popisał się Mario Gotze. Zeng Cheng tylko obserwował jak pajęczyna z okienka jego bramki rwie się aż (nie)miło.

Po godzinie gry znów „SuperMario” mógł podwyższyć na 4:0, jednak jego strzał z nieco bliższej odległości, obronił w świetnym stylu chiński bramkarz. Cheng był tego dnia zdecydowanie najjaśniejszą postacią w swojej ekipie.

6 minut później Ribery połakomił się na zdobycie bramki turnieju, gdy po minięciu dwóch rywali, huknął niemal w spojenie słupka z poprzeczką kantońskiej bramki. Jakby tego było mało, 120 sekund później Gotze ostemplował słupek…

W tej chwili statystyka strzałów przedstawiała się następująco: Guangzhou 2, Bayern… 22 i był to najlepszy komentarz do tego meczu. Realizator nie był chyba przygotowany na tablicę z ilością słupków i poprzeczek, jakie „zaliczali” Bawarczycy, ale w 88. minucie Gotze uderzył tak mocno, że piłka… dwukrotnie odbiła się od poprzeczki.

Bayern był faworytem tego spotkania, ale, niewielu obserwatorów przewidywało, że będzie to tak jednostronne spotkanie. Statystyki były dla drużyny chińskiej wręcz miażdżące. Bawarczycy już w finale czekają na zwycięzcę pary: Raja – Atletico, a Guangzhou powalczy o trzecią lokatę z przegranym z tej rywalizacji.

Guangzhou Evergrande - Bayern Monachium 0:3
Bramki: 40. Ribery, 44. Mandzukić, 47. Götze
Kartki: 69. Xuri (GUA)

Guangzhou Evergrande: Zeng Cheng - Sun Xiang, Feng Xiaoting, Young-Gwon Kim, Zhang Linpeng – Zheng Zhi – Zhao Xuri, Huang Bowen (46' Rong Hao), Conca, Muriqui – Elkeson Rezerwowi: Yang Jun, Yi Teng, Zhao Peng, Feng Junyan, Qin Sheng, Feng Renliang, Li Shuai, Gao Lin, Yang Chaosheng, Rong Hao, Hu Weiwei

Bayern München: Neuer – Rafinha, Van Buyten, Boateng, Alaba – Lahm – Ribéry (72' Shaqiri), Kroos (58' Javi Martinez), Thiago Alcântara, Götze – Mandžukić (75' Pizarro) Rezerwowi: Dante, Javi Martínez, Shaqiri, Pizarro, Kirchhoff, Starke, Weiser, Müller, Contento, Raeder, Højbjerg, Green

Sędziowie: B. Gassama

 
  • dodano: 17.12.2013 22:54
  • autor: Adam Kotleszka
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy