Gol i czerwona kartka - dwie twarze Ronaldinho

Gol w doliczonym czasie gry, czerwona kartka i gol Ronaldinho, pożegnalne trafienie Dario Conci dla Guangzhou Evergrande… W spotkaniu o trzecie miejsce Klubowego Pucharu Świata emocji nie brakowało, a kibice obejrzeli aż 5 goli!

Już po 120 sekundach gry, na tablicy wyników widniał rezultat 1:0 dla Mineiro. Diego Tardelli popisał się celnym uderzeniem i Brazylijczycy objęli prowadzenie. Już kilkadziesiąt sekund później Ronaldinho zagrał świetną piłkę do Fernandinho, który wychodził na czystą pozycję, ale zanim zdążył oddać strzał, arbiter odgwizdał spalonego.

Jak bardzo otwarte spotkanie oglądali fani w Marrakeszu niech świadczy fakt, że po 10 minutach było już 1:1. W zamieszaniu pod bramką Guangzhou Evergrande, najlepiej odnalazł się Muriqui, który precyzyjnym uderzeniem doprowadził do remisu.

3 minuty później Atletico znów mogło prowadzić. Tym razem uderzenie Ronaldinho na rzut rożny sprarował jednak Li Shuai. Na odpowiedź rywali nie trzeba było długo czekać, bo 60 sekund później sam na sam z Victorem znalazł się Gao Lin, ale górą w tym pojedynku był bramkarz Atletico Mineiro.

Po kwadransie doczekaliśmy się kolejnej bramki! Rozgrywający ostatnie spotkanie w barwach drużyny z Kantonu, Dario Conca wykorzystał rzut karny i Chińczycy prowadzili już 2:1. 4 minuty po tym zdarzeniu poprzeczka zatrzymała Muriquiego, który świetnie złożył się do uderzenia głową. Szaleństwo w Marrakeszu, trwało w najlepsze.

W 35. minucie rzut wolny przed polem karnym Mistrza Azji wykonywali gracze Mineiro. Do piłki podszedł Ronaldinho, ale nie udało mu się powtórzyć wyczynu z meczu półfinałowego przeciwko Raja Casablanca i piłka poszybowała wysoko nad bramką.

Tuż przed zakończeniem pierwszej części spotkania mała powtórka z rozrywki. Kolejny stały fragment gry przed polem karnym Li Shuai’a i znów Ronaldinho w roli głównej. Brazylijczyk tym razem już się nie pomylił i ulokował piłkę w bramce, tuż przy słupku.

Tuż po wznowieniu brazylijski internacjonał mógł mieć na swoim koncie asystę, jednak uderzenie głową Silvy, ostemplowało tylko słupek bramki Guangzhou. Na dobrą sprawę, gdyby wynik w tym momencie oscylował około 6-7 bramek, nikt nie mógłby mieć pretensji.

W 71. minucie znów były gracz Barcelony i PSG miał świetną okazję, ale po jego uderzeniu piłkę z linii bramkowej zdołał wybić Koreańczyk Young-Gwon. Gołym okiem było jednak widać, że gracz Atletico Mineiro świetnie czuje się, gdy zwrócone ku niemu są oczy całego piłkarskiego świata.

Na trzy minuy przed końcem doszło do nieprzyjemnego incydentu. Ronaldinho najpierw był ostro faulowany przez rywala, a gdy upadał, ten próbował jeszcze wykopnąć piłkę spod nóg Brazylijczyka. Ten odwzajemnił się kopnięciem rywala, a arbiter ukarał tylko zawodnika Atletico Mineiro.

Gdy wydawało się, że Brazylijczycy będą w dogrywce grali jednego zawodnika mniej, w pierwszej doliczonej minucie gola na wagę zwycięstwa zdobył wprowadzony pół godziny wcześniej, Luan. Krępy napastnik Mineiro otrzymał świetne zagranie z pierwszej piłki od Diego Tardelliego, a gdy obrońcy rywala byli przekonani, że sędzia odgwiżdże spalonego, Luan ustalał wynik meczu na 3:2 dla drużyny z Ameryki Południowej.

Bramki: 10. Muriqui, 15. Conca (kar.) – 2. Tardelli, 45. Ronaldinho, 90+1. Luan
Kartki: 33. Xiang (GUA) – 15. Candido (ATM), 89. Réver (ATM) 87. Ronaldinho (ATM)

Guangzhou Evergrande: Shuai – Xiang (64. Hao), Young-Gwon, Xiaoting, Linpeng – Muriqui, Bowen, Zhi (84. Xuri), Conca, Lin, Elkeson (78. Junyan)

Atlético Mineiro Belo Horizonte: Victor – Cândido, Réver, Silva, Rocha – Fernandinho, Pierre, Ronaldinho, Josué (79. Donizete), Tardelli – Jô (60. Luan), Cândido (33. Cesar)

Sędziowie: A. Faghani

 
  • dodano: 21.12.2013 19:59
  • autor: Paweł Stolarczyk
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy