Klubowy Puchar Świata - Bayern dopełni formalności?

Raja Casablanca liczy dzisiaj na żywiołowy doping swoich fanów w meczu przeciwko Bayernowi Monachium o Klubowy Puchar Świata. Historycy porównują obecny turniej do tego sprzed 3 lat, a Bawarczycy mają szansę zdobyć tytuł w 37 lat po innym światowym sukcesie. Wielki finał coraz bliżej!

W 2010 roku Klubowe Mistrzostwa Świata napisały scenariusz, który jest bardzo podobny, do obecnych rozgrywek. Europejski faworyt, przystępował do turnieju po zdobyciu 4 tytułów w sezonie i w finale spotkał się z afrykańską drużyną, która w półfinale poradziła sobie z przedstawicielem Ameryki Południowej.

Atletico Minerio stali się dopiero drugą drużyną, przedstawicielem CONMEBOL, która odpadła już w półfinale. Wcześniej zaledwie trzecie miejsce zdobyła drużyna Internacionalu Porto Alegre, którą odprawili z kwitkiem ambitnie walczący zawodnicy TP Mazembe. Wówczas los okazał się bezlitosny dla reprezentanta Afryki – Kongijczycy przegrali z Europejczykami - Interem Mediolan aż 0:3. Fani Raja Casablanca wierzą, że dzisiaj historia się nie powtórzy.

W barwach gospodarza turnieju wystepuje dziś Deo Kanda, który grał w drużynie… TP Mazembe w 2010 roku i pomógł osiągnąć najlepszy dotąd wynik afrykańskiego zespołu na klubowym czempionacie.

– Wygląda na to, że jestem w czepku urodzony! – śmiał się przed meczem napastnik Rajy, pytany o sposób gry w finałach Klubowego Pucharu Świata.

Zawodnik po 3 latach od tamtego meczu wspomina: - Przed półfinałem z Internacionalem rozmawiałem z kolegami z drużyny i ustaliśmy, że wychodzimy na boisko pewni siebie. W końcu nie mieliśmy nic do stracenia i od nikogo innego, ale od nas zależał końcowy rezultat tamtego spotkania. Okazało się, że zagraliśmy jedno z najlepszych spotkań w naszych karierach.- opowiada Kanda.

Wówczas kongijski Mistrz przeszedł do historii jako pierwszy Afrykański reprezentant w finale. Dziś Raja wyrówna, a może i poprawić to osiągnięcie, jednak trzeba ograć niesamowity Bayern Monachium.

Bawarczycy 21 grudnia 1976 roku grali mecz o Puchar Interkontynentalny, odpowiednik dzisiejszego Klubowego Pucharu Świata. Przeciwnikiem była drużyna Cruzeiro Belo Horizonte (derbowy rywal występującego w tym roku w Klubowym Pucharze Świata Atletico Mineiro), a o tytule rozstrzygały dwa mecze. W Monachium zwyciężyli gospodarze 2:0 po bramkach Gerda Mullera i Hansa-Josefa Kapellmanna. W Belo Horizonte padł bezbramkowy remis i tytuł trafił w rece Niemców.

Muller po latach opowiada: - Zwycięstwo w 1976 było czymś specjalnym. Ciężko porównać tamten triumf do czegokolwiek innego. Podnieść trofeum przed ponad 117-tysięcznym tłumem fanów Cruzeiro to uczucie nie do opisania! Zdecydowanie to był jeden z moich najlepszych momentów w całej karierze piłkarskiej. – twierdzi legendarny napastnik.

Przed dzisiejszym meczem wypowiadał się również kapitan tamtej drużyny, Franz Beckenbauer: - Dzisiejsze rozgrywki rządzą się zupełnie innymi prawami. Wówczas decydowały dwa spotkania. W Niemczech wygraliśmy 2:0, grająć przy prawie -20 stopniach Celsjusza! Kilka tygodni później udaliśmy się do Brazylii, gdzie temperatura sięgała 40 „kresek”. To nie było normalne. – opowiada.

Bayern grał w finale Pucharu Interkontynentalnego również w 2001 roku. Rywalem Bawarskiej ekipy byli wówczas zawodnicy Boca Juniors Buenos Aires. W regulaminowym czasie gry nie padł żaden gol, więc zarządzono dogrywkę. Dopiero w 109. minucie Sammy Kuffour zdobył bramkę, która dała tytuł Bayernowi. Tamto spotkanie pamięta doskonale Claudio Pizarro.

- Pozostał mi w pamięci tamten mecz. To było pierwsze trofeum jakie wygrałem będąc w Bayernie. Nigdy nie zapomnę tej chwili. – opowiada peruwiański napastnik.

Pizarro opowiada również o odbiorze Klubowego Pucharu Świata w Ameryce Południowej:

- Gdy drużyna wygrywa Copa Libertadores, kibice nie traktują tego jak szczytu możliwości. To jest przepustka do prawdziwej nagrody – meczu z najlepszą drużyną z Europy. Dla mieszkańców Ameryki Łacińskiej dopiero to spotkanie pokazuje, kto jest najsilniejszą drużyną świata. – opowiada Peruwiańczyk.

Podobnie twierdzi szkoleniowiec gospodarza turnieju, Faouzi Benzarti:

- Nie muszę specjalnie motywować moich zawodników. Doskonale zdają sobie sprawę z kim przyjdzie im dzisiaj zagrać i to wystarczy, żeby byli naładowani energią. Bayern to klub-legenda z własną filozofią. Dla nas mecz z najlepszą europejską drużyną to wielki zaszczyt. – twierdzi. – Głęboko wierzę, że możemy zakończyć naszą piękną podróż w tym turnieju, zwyciężając go!

Finałowe spotkanie Klubowego Pucharu Świata odbędzie się na stadionie w Marrakeszu, o 20:30 polskiego czasu.

 
  • dodano: 21.12.2013 16:26
  • autor: Adam Kotleszka
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy