Pierwszy mecz Klubowych Mistrzostw Świata za nami

Pechowo kończy się przygoda kopciuszka z Nowej Zelandii w Klubowym Pucharze Świata. Podopieczni Ramona Tribulietx’a przegrali 1:2, tracąc bramke w doliczonym czasie gry! Wcześniej stan meczu wyrównał reprezentant Fidżi, jedna z największych gwiazd ligi w Nowej Zelandii, Roy Krishna. Było blisko niespodzianki, ale ostatecznie Navy Blues kończą turniej tak, jak jego dwie ostatnie edycje…

Początek należał zdecydowanie do gospodarzy. Niesieni dopingiem blisko 40 tysięcy fanów na Stade d’Agadir piłkarzy Rajy, próbowali prowadzić grę, a goście ograniczali się do rozbijania ataków rywala. Trzeba przyznać, że przesuwanie się w defensywie piłkarze hiszpańskiego szkoleniowca, mają dopracowane niemal perfekcyjnie.

Bardzo dobre zawody rozgrywał Anglik, John Irwing, którego łysą głowę widzieliśmy dzisiaj przy każdej rozbijanej akcji rywala. Ilość zagrań z głębi pola które przejął były zawodnik Evertonu robiła wrażenie.

Pierwszą niezłą sytuację gospodarze stworzyli sobie w 8. minucie. Adil Karrouchy, który bardzo często włączał się do akcji ofensywnych swojej ekipy uderzał głową, ale pod naciskiem dwójki defensorów City, zrobił to bardzo niedokładnie i piłka poszybowała nad bramka Tamatiego Williamsa.

Minął kwadrans i goście nieco otrząsnęli się ze skomasowanych ataków rywala z pierwszych minut meczu. W 18. minucie Hiszpan, Cristobal groźnie dośrodkowywał z linii końcowej boiska w pole karne Rajy, ale… arbiter uznał, że zrobił to zza linii końcowej i jak żywo przypomniała się sytuacja z Mundialu 2002, gdy Hiszpanie zostali w ten sposób „okradzeni” z bramki przeciwko Korei…

W 22. minucie świetna interwencją popisał się rezerwowy bramkarz reprezentacji Nowej Zelandii. Sam na sam z golkiperem Navy Blues stanął Mouhsssine Iajour, jednak jego uderzenei nogą na rzut rożny odbił Williams.

W ofensywie Auckland istniał tylko jeden zawodnik – Roy Krishna. Reprezentant Fidżi, który przeszedł przed sezonem z drużyny lokalnego rywala, Waitakere United przypominał chłopca, który znalazł się wśród mężczyzn i co rusz odbijał się od rywali, niczym od ściany.

Gdy wydawało się, że gra wyrównała się na dobre i na przerwę zejdziemy z bezbramkowym remisem, w 39. minucie najbardziej doświadczony zawodnik gości, Ivan Vicelich dał się wyprzedzić rywalowi jakby był Fiatem 126p, a Mouhssine Iajour najnowszym modelem Ferrari. Napastnik Rajy tym razem nie pomylił się w sytuacji sam na sam z rywalem i umieścił piłkę w dalszym rogu bramki City.

Druga odsłona meczu rozpoczęła się znów od szturmów Marokańczyków. Obaj trenerzy szaleli przy ławkach rezerwowych i nawet spokojny zazwyczaj Tribulietx miał sporo uwag do gry swojego zespołu.

Po godzinie gry obejrzeliśmy piłkarski kabaret w wykonaniu defensywy gospodarzy turnieju. Dwóch piłkarzy zderzyło się ze sobą w walce o piłkę, a, że za sobą mieli tylko bramkarza, Roy Krishna wyszedł sam na sam i płaskim strzałem w krótszy róg bramki rywala, doprowadził do wyrównania.

Szaleństwu na ławce rezerwowych Auckland nie było końca, ale trzeba przyznać, że za ambicję i wolę walki piłkarzom Navy Blues ten gol się po prostu należał. Kuriozalnie straona bramka mocno wstrząsnęła gospodarzami, którzy nie byli w stanie przeprowadzić choćby zalążka ciekawej akcji ofensywnej. Również piłkarze z Nowej Zelandii po wykonaniu swojego celu, cofnęli się i czekali na rywala na swojej połowie.

10 minut przed końcem na boisku pojawił się zawodnik rodem z Papui Nowej Gwinei, stając się przy okazji pierwszym reprezentantem tego kraju na Klubowych Mistrzostwach Świata i najmłodszym zawodnikiem. Browne dopiero 27. grudnia skończy 18 lat!

Gdy wszyscy szykowali się już na dogrywkę, Raja przeprowadziła jeszcze jedną akcję. Tym razem lewym skrzydłem i dośrodkowaniu po którym świetną interwencją na linii bramkowej popisał się Williams. Refleksu bramkarzowi City nie można odmówić, jednak piłkę wybił w miejsce, gdzie nabiegał już Abdeliah Hafidi i mocnym strzałem z kilku metrów, zdobył bramkę na 2:1.

Wszystko działo się już w doliczonym czasie gry, a goście po tej sytuacji mieli jeszcze jeden rzut wolny na połowie rywala. Dośrodkowanie w pole karne padło jednak łupem Arskiego i po chwili cały Agadir aż trząsł się ze szczęścia, gdy kibice usłyszeli ostatni gwizdek arbitra z Gambii. Gospodarze grają dalej, a ich rywalem będzie meksykańskie Monterrey!

Bramki: 39. Iajour, 90+2. Hafidi – 63. Krishna
Kartki: 57. Belmaalem (RAJ)
Raja Casablanca: Askri – Oulhaj, Karrouchy, Belmaalem, El Hachimi, Raki, Moutouali, Guéhi, Chtibi (73. Kanda), Hafidi (90+3. Rahmani), Iajour (88. Salhi)
Rezerwowi: El Had, Rahmani, Kanda, Eddine, Kachani, Soulaimani, Mabidé, Salhi, Kouchame, Dardouri, Coulibaly, Zaari

Auckland City F.C.: Williams – Vicelich, Irving, Angel Berlanga, Iwata, Koprivcic (80. Browne), Bilen, Cristóbal, Bale, Krishna, Dickinson (64. Tade)
Rezerwowi: Pritchett, White, De Vries, Feneridis, McGeorge, Caunter, Browne, Tade, Turner, Milne, Burfoot, Sail

Sędzia: Bakary Gassama (Gambia)

 
  • dodano: 11.12.2013 22:29
  • autor: Adam Kotleszka
  • Komentarzy ()
 
 

Partnerzy